|
Wbrew obiegowej opinii nie walczymy z babcią sprzedającą pietruszkę, lecz z tzw. handlarzami kartonowymi. I mamy spore sukcesy na tym polu – zapewnia Straż Miejska, która wczoraj w sali sesyjnej Urzędu Miasta podsumowała miniony rok.
W 2009 roku mieszkańcy miasta dzwonili do instytucji średnio co 2 minuty i 36 sekund. Znacznie wzrosła liczba interwencji, a strażnicy wymierzali surowsze kary. Aż 77 proc. zatrzymanych wypisano mandaty (19 917 osób), pouczono w 15 proc. spraw. – Były dni, że interwencja goniła interwencję – przyznawali Magdalena Woźniak i Krzysztof Kamiński, przedstawiciele straży. – Wśród najczęściej notowanych wykroczeń było picie alkoholu w miejscach publicznych. Nierzadko grzebaliśmy w śmieciach, by odkryć dane osób wyrzucających dokumenty, tępiliśmy parkujących w przypadkowych miejscach. Nasililiśmy działania w stosunku do palących papierosy w miejscach do tego nieprzeznaczonych. Niektórych spotkanie ze strażnikami kosztowało 500 zł.
Jak przekonuje straż, nie zabrakło kreatywności i skuteczności w codziennych zadaniach. Miejski monitoring został wykorzystany do podglądania zachowania właścicieli psów.
Podczas powodzi strażnicy monitorowali stan wody, pomagali w zabezpieczaniu dobytku, kilkakrotnie prosili bezdomnych o przyjęcie pomocy, zabezpieczali imprezy masowe, 1605 razy skontrolowali placówki oświatowe, odwiedzali dzieci w szpitalach, ponad 300 razy spotkali się z radami osiedli. Działania przyniosły widoczne efekty. Przykładowo – dzięki wysokim karom pieniężnym w 2009 r. aż o 1/3 spadła liczba parkujących na miejscach dla osób niepełnosprawnych.
18 lat temu (czyli wówczas, gdy powstała instytucja) zatrudnionych było zaledwie dwudziestu mężczyzn. Dziś zespół tworzą 132 osoby. 30 proc. stanowią kobiety. – Nie każdy wie, jak wiele pracy u podstaw na co dzień wykonują strażnicy. Mamy już przygotowany plan rozwoju straży, który chcemy wdrożyć jeszcze w tym roku. Planujemy stworzenie kolejnych etatów, co, niestety, będzie uzależnione w dużej mierze od stanu finansów – powiedział prezydent Piotr Krzystek.
– Cieszę się, że doskonale układa się współpraca z innymi służbami. Wystarczy wspomnieć o niedawnej akcji w wieżowcu przy ul. Matejki. Stworzyliśmy jedną drużynę.
Źródło: "Kurier Szczeciński" z dn. 05.02.2010 r.
|