|
Butelki pet, stare opony, szmaty – jaki jest smród z palenia tego typu śmieci wie chyba każdy. Niestety, to coraz częstszy „opał” do pieców i kotłów. Czasami z biedy, czasami z lenistwa, czasami z nieświadomości, lokatorzy palą czym popadnie. I to zawsze się źle kończy.
Zapchane kominy, wybuchy, pożary, zaczadzenia – to niektóre z konsekwencji używania niewłaściwych materiałów opałowych. Takie działanie ma też ogromy wpływ na innych. Cierpią najbliżsi sąsiedzi, ale cierpi też środowisko. Podajmy tylko kilka substancji, które powstają w wyniku spalania śmieci w domowych urządzeniach do ogrzewania:
– chlorowodór, który w połączeniu z parą wodną tworzy kwas solny
– tlenki azotu, powodują obumieranie roślinności, uszkodzenia płuc (już 280 mikrogramów NO2/m3 we wdychanym powietrzu – stężenie 0,000000217% – prowadzi do śmiertelnego zapalenia płuc)
– dwutlenek siarki – powoduje u ludzi trudności w oddychaniu, powstają z niego siarczany i kwas siarkowy, wywołujące opady kwaśnych deszczy
– tlenek węgla, który jest trujący, utrudnia transport tlenu w organizmie i oddziałuje negatywnie na centralny układ nerwowy
– metale ciężkie: kadm, rtęć, tytan, arsen, kobalt, nikiel, selen, ołów, chrom…
– przy spalaniu mebli czy papierów, które zawierają farby konserwujące i farby drukarskie, powstają dioksyny, najsłynniejsza z nich to TCDD (500 razy silniejsze od strychniny i currary i 10 000 razy bardziej trujący niż cyjanek potasu)
Mimo tej wiedzy i teoretycznej świadomości zagrożeń, coraz częściej nad szczecińskimi kominami unosi się czarny, śmierdzący dym. Władze kilku miast w Polsce, między innymi z Krakowa, wypowiedziały wojnę palaczom śmieci. Wyposażeni w specjalne uprawnienia i urządzenia pomiarowe do kontroli, strażnicy miejscy sprawdzają czy użytkownicy stosują odpowiednie paliwo. Na osoby łamiące przepisy posypały się mandaty. Pytanie, czy można w Szczecinie wykorzystać podobny mechanizm?
– Wiemy, że w innych miastach Polski strażnicy kontrolują mieszkania i domy pod tym kątem, ale w Szczecinie nie mamy takich uprawnień – mówi Magdalena Woźniak ze straży miejskiej – oczywiście nie oznacza to, że nie interweniujemy.
Źródło: "Kurier Szczeciński" z dn. 08.02.2010 r.
|