|
Uszkodzony wodociąg, zapchana kanalizacja, pęknięta rura od ogrzewania – możliwych awarii w mieszkaniach jest bez liku. Zimą szczególnie, gdy często zamarzają rury wodociągów. Prawdziwy problem pojawia się wtedy, gdy źródło awarii jest w mieszkaniu, w którym nie ma lokatora.
Nie ma – bo wyjechał do pracy, bo jest w szpitalu, na wakacjach, a czasem w … więzieniu. Bywa, że właściciel zaniedbuje mieszkanie lub stoi ono puste z powodu niejasnej sytuacji prawnej. Jeśli lokal jest w zasobach spółdzielczych, czy komunalnych, to sprawę udaje się rozwiązać dosyć prosto. Zalewająca woda, czy ulatniający się gaz, to wystarczające powody uzasadniające otwarcie komisyjne mieszkania. Zwykle pracownicy zarządcy, w asyście policji lub straży miejskiej, wchodzą do lokalu i usuwają problem techniczny. Mieszkanie jest ponownie zabezpieczone, czasami trzeba wymienić zamki, zostawić informacje właścicielowi i sprawa jest załatwiona. Zwykle.
Większy problem pojawia się przy lokalach własnościowych. Tu, poza skrajnymi przypadkami, jak pożar, czy uszkodzenie instalacji
gazowej, każde wejście osób trzecich wiąże się z ryzykiem… późniejszego oskarżenia o spowodowanie strat, a nawet o kradzież.
– Dlatego każdy przypadek analizujemy osobno, nasi strażnicy asystują przy otwarciu mieszkań tylko w sytuacji realnego zagrożenia – mówi Joanna Wojtach, rzeczniczka szczecińskiej straży miejskiej. – Takie uciążliwości, jak nieogrzewanie lokalu, co ma oczywisty wpływ na komfort życia sąsiadów, nie uzasadniają jednak naszej interwencji.
Zdarza się, że właściciel wyjeżdża na kilka miesięcy i zostawia uchylone okno. Temperatura w takich pomieszczeniach spada tak bardzo, że sąsiedzi z przylegających lokali nie są w stanie ich ogrzać, lub płacą horrendalne sumy za gaz, prąd lub ciepło.
ZBiLK musiał w ostatnich tygodniach kilkukrotnie awaryjnie otwierać lokale komunalne, w których nie przebywają najemcy. Mrozy uszkodziły między innymi instalacje wodociągowe w budynku przy al. Wyzwolenia i w starej kamienicy na Stołczynie. Za każdym razem skutki awarii uderzały w sąsiadów.
Asysta straży miejskiej lub policji jest też niezbędna, gdy właściciel z jakichś powodów odmawia prawa wejścia służbom technicznym. Nie tylko podczas awarii, ale też przy planowanych remontach wspólnych instalacji. W takiej sytuacji wystarcza jednak często pouczenie, że brak zgody na wpuszczenie pracowników wiąże się z odpowiedzialnością za skutki np. zalania cudzego mieszkania.
Po wejściu do lokalu pod nieobecność właściciela, komisja musi sporządzić specjalny protokół, podać przyczynę wejścia oraz opisać pomieszczenia, do których wchodzili pracownicy, a także w jaki sposób usunięto awarię i zabezpieczono mieszkanie.
|