|
Śnieg śniegiem, ale zakaz zatrzymywania nadal obowiązuje. Przed Strażą Miejską nie umknie. Wczoraj na ulicy panieńskiej pojawił się patrol. Za wycieraczkami pozostawił wezwania na komendę.
Ulica Panieńska na Podzamczu nie różni się, jeśli chodzi o zwały śniegu, od innych uliczek miasta. Od strony estakady stoi znak zakazu parkowania po prawej stronie (przy rzędzie wybudowanych już kamieniczek). Parkować można jedynie po lewej stronie ulicy.
Gdy rozpoczęły się opady śniegu, na Podzamczu przestały się pojawiać patrole Straży Miejskiej. Od razu też kierowcy zaczęli stawiać samochody mimo zakazu. Obecnie cała prawa strona jest zajęta.
- A co mam robić, jak plac jest nie odśnieżony i strach tu wjeżdżać - pyta pani Anna, która pracuje w pobliskim biurze. Wskazuje na nie odśnieżony plac przy byłym hotelu Arkona. - To znaczy mnie ukarać można, bo stawiam na zakazie, a urząd miasta jest bezkarny, mimo że nie odśnieża miejsc postojowych. To granda, a nie normalne państwo. Wszyscy szczecinianie, którzy zostali ukarani, powinni prezydenta podać do sądu.
Wspomniany przez rozłoszczoną panią Annę placyk pokryty jest brukiem, który dziś skryty jest pod zlodowaciałym śniegiem. Przez placyk prowadzi tylko jeden rozjeżdżony pas, z którego można skorzystać zjeżdżając w dół (placyk jest pochylony ku Odrze), ale już ryzykowna jest jazda pod górę. Całą resztę pokrywa zlodowaciały śnieg.
Plac sąsiaduje ze wspomnianą ulicą Panieńską. Wczoraj pojawili się tu strażnicy miejscy. Za wycieraczki wszystkich samochodów stojących na zakazie wetknięto karteczki z prośbą o stawienie się kierowców w biurze Straży.
- Jest to zaproszenie do rozmowy celem wyjaśnienia złamania przepisu przez kierowcę - mówi w skrócie Joanna Wojtach, rzecznik prasowy Straży Miejskiej. - Taka wizyta przeważnie kończy się mandatem 100 zł, chyba że samochód stał w obrębie skrzyżowania, to już 300 zł lub na przejściu dla pieszych, to 100-300 zł.
Pani rzecznik wyjasnia również, że część kierowców próbuje wykręcać się twierdząc, że nigdy nie parkowała w danym miejscu. Nic to nie daje, jako że każdy samochód jest fotografowany. Dodaje też:
- Na razie były to tylko zaproszenia do nas, ale następnym razem wszystkie źle parkujące samochody na Podzamczu będą miały założoną blokadę, a to są już koszty znacznie wyższe.
Marek Rudnicki.
Źródło: "Głos Szczeciński", str. 11, z dn. 18.02.2010 r.

Fot. Andrzej Szkocki, Głos Szczeciński, gs24.pl
|