|
Pięćset złotych mandatu, a jeśli nie pomoże – wniosek do sądu karnego, a w konsekwencji pięć tysięcy złotych kary. To grozi właścicielowi prywatnej posesji, który nielegalnie spuszcza ścieki. A gdy budynek jest komunalny…
Wyspa Pucka, kilkanaście budynków należących do gminy Szczecin, do tego kilkaset prywatnych domów i domków letniskowych. Część to samowole budowlane. W większości bez szamba. Niektóre domy mają co prawda prowizoryczne zbiorniki, ale rzadko spełniają one odpowiednie wymagania techniczne. Niektóre są wręcz specjalnie dziurawione, aby zmniejszyć koszty i częstotliwość wywozu nieczystości.
Ta sytuacja trwa od lat, ale coraz częstsze kontrole straży miejskiej powodują, że mieszkańcy montują szamba szczelne. Strażnicy skrupulatnie jednak omijają grupę budynków komunalnych na wyspie, choć wiadomo, że akurat one są największymi trucicielami środowiska. Rury kanalizacyjne z domów są odprowadzone bezpośrednio do rowów i kanałów melioracyjnych. Nie ma nawet pośrednich zbiorników, w których zatrzymywałyby się większe nieczystości. W takim domu przy ul. Marynarskiej 22 mieszka Lidia Morawiec, wiceprzewodnicząca Rady Osiedla Międzyodrze–Wyspa Pucka.
– Moja rodzina zamieszkała w tym domu w 1946 roku i od tego czasu prosimy urząd o uregulowanie problemu z kanalizacją. Ja sama od wielu lat publicznie głośno mówię o tej „śmierdzącej sprawie”. Bez żadnego odzewu – tłumaczy kobieta. – Sama nie mogę nic zrobić, bo budynek cały czas należy do miasta. A nie będę przecież inwestować w cudzą własność. Od lat staram się o uwłaszczenie, ale urząd i na to się nie zgadza.
Ścieki trafiają bezpośrednio do kanału, który płynie wzdłuż ulicy Marynarskiej. Z tego co udało się nam ustalić, inne domy na tej ulicy również zrzucają nieczystości do rowu. Teraz jest to doskonale widoczne, bo w miejscach wyprowadzenia rur są brudne plamy po ściekach. Nie wiadomo, ile należących do miasta budynków nie ma ani kanalizacji, ani szamb.
Źródło: "Kurier Szczeciński", str 28, z dn. 22.02.2010 r.
|