|
Zarządcy nieruchomości muszą zapewnić dostęp do śmietników. Wielu tego nie robi. W niektórych miejscach nieczystości nie były zabierane od trzech tygodni.
„Głos” pisał już o górach śmieci zalegających na podwórkach. Problem się nasila.
-Zarządcy nieruchomości, administratorzy wspólnot mieszkaniowych ograniczają się do uprzątnięcia i odśnieżenia chodnika – mówi Joanna Wojtach ze Straży Miejskiej. - Często dojście do parawanów śmietnikowych, nie mówiąc już o dojeździe, jest wręcz niemożliwe. Dostajemy zdjęcia podwórek z zalegającymi śmieciami, bo „śmieciarki” nie mogą dojechać, aby je stamtąd zabrać.
W niektórych miejscach śmieci nie były zabierane od trzech tygodni. Sprawę odśnieżania reguluje gminny regulamin utrzymania czystości i porządku. Według niego, zarządca musi zapewnić dojazd do pojemników z odpadami. O tym, że wielu tak nie robi, świadczą problemy firm wywożących śmieci i odpady wtórne.
-W każdym wypadku kontaktujemy się z zarządcą nieruchomości i rozmawiamy z nim o problemie. Zazwyczaj zarządca stara się współpracować i odśnieża dojazd dla śmieciarki i drogi wytaczania pojemników – mówi Ronald Laska, prezes szczecińskiego Remondisu.
Często aby uniknąć wytaczania ciężkich pojemników przy kolejnym odbiorze śmieci, puste pojemniki nie są odstawiane na swoje stałe miejsce, lecz zostawiane przy ulicy.
-Rozwiązanie to zostało uzgodnione ze Strażą Miejską jako środek tymczasowy – mówi Ronald Laska. - Niestety, wtedy pojawia się nowy problem: nie wszyscy mieszkańcy czytają ogłoszenia zarządcy nieruchomości o tym, że pojemniki na razie będą stały w innym miejscu. W efekcie część mieszkańców wyrzuca śmieci tam, gdzie zwykle stały pojemniki, bezpośrednio na ziemię lub do parawanu śmietnikowego i tworzy się jeszcze większy bałagan.
Śmieciarki mają też problem, by w ogóle dojechać na miejsce, bo część ulic jest nieprzejezdna. Dotyczy to szczególnie starego Pogodna.
-Tu z kolei nie jest winien właściciel nieruchomości, bo nawet jeśli odśnieżył dostęp do pojemnika, to ulicą przy której mieszka, ciężarowy wóz nie przejedzie – mówi prezes Remondisu. - Tam też wysyłamy małą śmieciarkę lub samochody dostawcze, ale wydajność tych rozwiązań jest ograniczona, tak jak zasoby potrzebne do ich realizacji.
Anna Miszczyk.
Źródło: "Głos Szczeciński", str. 28, z dn. 23.02.2010 r.
|