|
Blokując wjazd na ulicę źle zaparkowanym autom, właściciel (chyba) forda wychowuje niesfornych kierowców. Kilka dni temu „uwięził” właścicielkę peugeota. Kobieta przez ponad godzinę nie mogła wrócić do domu, jest karmiącą matką. Malutkie dziecko zostawiła – na chwilę! – pod opieką matki.
Popełniając wykroczenie drogowe, kierowca musi się liczyć z tym, że zostanie ukarany. W Szczecinie może to zrobić policja, straż miejska lub właściciel auta przypominającego naszej Czytelniczce forda. Szkoda tylko, że walcząc ze złem, „sprawiedliwy” sam łamie prawo.
1 marca pani Ania zatrzymała swojego peugeota przed jedną z bram wjazdowych na ul. Bogusława w Szczecinie. Popełniła wykroczenie. 10 minut stała w miejscu niedozwolonym.
Kiedy wsiadała do samochodu, od strony kina „Helios” nadjechało nieduże auto osobowe. Kierujący nim mężczyzna zatrzymał się przy wyjeździe z bramy, blokując naszej Czytelniczce wjazd na ulicę. Włączył światła awaryjne, wysiadł z auta, podszedł do kobiety i powiedział, że dzwoni po straż miejską.
– Czekaliśmy na jej przyjazd 45 minut – opowiada kobieta. – Przeprosiłam go za to, co zrobiłam. Poprosiłam, żeby mnie puścił. Mówiłam, że muszę nakarmić małe dziecko. Nie chciał ze mną rozmawiać. Poradził, bym poszła do domu pieszo – samochód mi odholują.
Pani Ania jest karmiącą matką. Wyjechała do miasta na chwilę w pilnej sprawie, zostawiając 4-miesięczną córeczkę pod opieką mamy. Wróciła do domu po ponad godzinie. Zdenerwowana, roztrzęsiona, płacząca.
– Nie pochwalam takiego zachowania – twierdzi podinsp. Marzena Kałużyńska, zastępca naczelnika Wydziału Ruchu Drogowego KWP w Szczecinie. – Mężczyzna przecież również spowodował wykroczenie, tamując przejazd i włączając bez uzasadnienia światła awaryjne.
Zdaniem podinsp. Kałużyńskiej, kierowca widząc łamanie przepisów, powinien spisać numery rejestracyjne samochodu i przekazać policji w najbliższym komisariacie. Po zgłoszeniu wszczęto by postępowanie wyjaśniające.
Wezwani na ul. Bogusława funkcjonariusze straży miejskiej ukarali kobietę pouczeniem. Mężczyzna też odjechał bez mandatu.
* Obaj użytkownicy drogi popełnili wykroczenie. Kobiecie w peugeocie za postój w miejscu niedozwolonym groził 100-złotowy mandat. Mężczyźnie za postój w miejscu niedozwolonym, blokowanie pasa ruchu i nieprawidłowe wykorzystanie świateł awaryjnych – 1000 zł. Nikt nie został ukarany, choć wydaje się, że na mandat bardziej zasłużył kierowca próbujący wyręczać policjantów. Kobieta stojąc 10 minut na wjeździe do bramy, nikomu nie utrudniła życia. Ciekawe, co o „sprawiedliwym” myśleli inni kierowcy, kiedy przez 45 minut blokował cały pas ruchu ul. Bogusława…
Źródło: "Kurier Szczeciński", str. 12, z dn. 11.03.2010 r.
|