|
Wszystkie miejskie służby odpowiedzialne za zieleń, a do tego straż miejska i policja, zostały zaangażowane w ściganie mężczyzny, który spalinową piłą – w biały dzień – wyciął kilkudziesięcioletnią jodłę w części Lasu Arkońskiego, gdzie ma zostać utworzony szczeciński ogród botaniczny.
– Stała się rzecz straszna – przyznaje Dariusz Matejski, wicedyrektor Wydziału Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska UM.
Kto wie, czy sprawa ujrzałaby światło dzienne, gdyby nie przypadek. Aleksander Nieczajew, audytor środowiska, przejeżdżał rowerem od al. Wojska Polskiego w kierunku ul. Niemierzyńskiej. Za ul. Wincentego Pola wjechał na teren tzw. górnego botanika. Zgodnie z planami – niezrealizowanymi od lat – ten teren ze względu m.in. na występowanie cennych okazów drzew i krzewów, ma stanowić obszar szczecińskiego ogrodu botanicznego. Dokładnie pomiędzy wybiegiem dla psów a działkami spostrzegł leżący pień.
– Ktoś ściął jedną z rosnących tam jodeł. Gruby pień, kilkanaście metrów wysokości. Natychmiast o tym zaalarmowałem miejskie służby – wspomina A. Nieczajew. – Zależało mi, by zdołały złapać i przykładnie ukarać sprawcę.
Najszybciej na miejsce dotarła straż miejska. Funkcjonariusze sporządzili dokumentację fotograficzną (patrz fot. poniżej). Penetrowali teren, ale nie zatrzymali sprawcy.
– Ktoś go skutecznie przepłoszył – mówi Joanna Wojtach ze Straży Miejskiej. – Okazało się, że mamy do czynienia ze znaczną szkodą w przyrodzie. To sprawa już na proces sądowy. Bez wątpienia doszło do przestępstwa.
Na miejsce wycinki dotarli inspektorzy zieleni z Zakładu Usług Komunalnych – gospodarza terenu, oraz z magistratu. Wszczęli własne postępowania. O przestępstwie ZUK powiadomił Komisariat Policji Szczecin-Pogodno.
– Najgorsze, że z najniższych pobudek, bo pewnie dla zdobycia drzewa do kominka, zniszczono coś, co jest naszym wspólnym dobrem – komentuje dyr. Matejski.
– Było do przewidzenia, że do takiego barbarzyństwa dojdzie, skoro obok prawem chronionego terenu znajdują się dzikie ogródki działkowe. To złe sąsiedztwo, na które magistrat nie powinien pozwolić! – twierdzi A. Nieczajew.
Gros ogródków przy ul. Niemierzyńskiej powstało na dziko. Urząd Miejski od ub. roku stara się je zalegalizować, by mieć podstawę do poboru lokalnego podatku.
Arleta Nalewajko.
Źródło: "Kurier Szczeciński", str. 28, z dn. 15.03.2010 r.
Zdjęcia zrobione przez strażników miejskich (galeria).
|