|
Czy czas żałoby narodowej powinien być również czasem zaniechania obowiązków służbowych? Ostatnie dni pokazują, że zdania w tej kwestii są podzielone…
Wtorkowe przedpołudnie, w Wielgowie, trwają kontrole straży miejskiej oraz pracowników Zakładu Usług Komunalnych.
– Mąż wpuścił mężczyznę, który poprosił o okazanie umowy z firmą, która wywozi nieczystości z szamba lub rachunków. Oglądaliśmy w tym czasie uroczystości żałobne, bardzo przeżywamy to, co stało się pod Smoleńskiem – opowiada pani Jadwiga. – Małżonek od razu rozpoczął poszukiwania dokumentów, ale zdenerwowany nie potrafił ich odnaleźć. Poprosiłam kontrolera, żeby usiadł, poczekał – nie chciał, zachowywał się niegrzecznie. Tłumaczyłam, że w tak szczególnych dniach mamy prawo być rozkojarzeni, że powinien zdobyć się na cierpliwość, jednak te argumenty do niego nie docierały. Zawołał swojego współpracownika. Mieszkamy w domu jednorodzinnym od niedawna, firmę polecił nam sąsiad, szambo jest oczyszczone. Nie rozumiem, dlaczego ni stąd, ni zowąd mieliśmy takie nietypowe „odwiedziny”, nikt nas o nich nie uprzedził.
Według pani Jadwigi, dodatkowo straszono ją sądem i wystawiono mandat na kwotę 100 zł. Dlaczego?
– Problem wywozu zanieczyszczeń poruszany jest w regulaminie utrzymania porządku i czystości. Mówi on o obowiązku przetrzymywania przez dwa lata odpowiednich dokumentów, potwierdzających zawarcie umowy z firmą posiadającą koncesję – tłumaczy Joanna Wojtach, rzecznik SM w Szczecinie. – Nie mamy w zwyczaju robienia „nalotów”, chociaż prawo nie zabrania składania niezapowiedzianych wizyt. Wielokrotnie, gdy ktoś miał okazać rachunki, a nie potrafił ich akurat znaleźć czy przeprowadzał remont, umawialiśmy się na inny termin. Rozumiemy, że można mieć kłopot z natychmiastowym ich odnalezieniem. Kontrole w Wielgowie były natomiast zapowiedziane już dwa miesiące temu, zawiadomienia wysyłaliśmy wspólnie z Zakładem Usług Komunalnych. Kto nie dostarczył do ZUK-u rachunków, ten mógł się spodziewać, że sprawdzone będzie, czy szambo – zgodnie z przepisami – jest regularnie czyszczone. Jeśli nie zostały przedstawione na to dowody, wręczony był mandat. Przewiduje się, że może on wynosić od 20 do 500 zł. Nie ma mowy, aby ktoś straszył sądem, obowiązkiem strażnika jest poinformowanie ukaranego, iż w razie odmówienia przyjęcia mandatu
sprawa zostanie skierowana do sądu karnego.
Źródło: Kurier Szczeciński, str 15, z dn. 15.04.2010 r.
|