|
Wiosenne porządki mogą kosztować. Kłania się też stare powiedzenie: „Chytry dwa razy traci”. Tym razem chodzi nawet o tysiąckrotne przebicie. O czym mowa? O kosztach mandatu czy sprawy w sądzie za mycie aut na miejskich podwórkach lub prywatnych posesjach do tego nieprzygotowanych.
Szczecinie takie praktyki są zakazane. Uchwała o utrzymaniu czystości w gminie jest jednoznaczna. Mówi: „Na terenie gminy zabrania się mycia pojazdów samochodowych poza myjniami”. Od tego są tylko dwa wyjątki: „Dopuszcza się na terenie nieruchomości pod warunkiem, że powstałe ścieki odprowadzane są do kanalizacji sanitarnej lub gromadzone w sposób umożliwiający ich usunięcie” oraz „na terenach służących do użytku publicznego, tylko w miejscach do tego przygotowanych i specjalnie oznaczonych”.
Bardzo rzadko się zdarza, by prywatne posesje spełniały warunki postawione w pierwszym z wyjątków. W drugim – chodzi de facto o samoobsługowe myjnie. Na pewno nie o zwykłe przyblokowe podwórka czy przykamieniczne „studnie”. Co więcej, w każdym z tych przypadków miejsce na mycie samochodów musi uzyskać pozwolenie właściwego wydziału Urzędu Miasta, także służb sanitarnych.
Zakaz mycia samochodów na własną rękę obowiązuje, ale nie wszyscy szczecinianie się do niego stosują. W efekcie, za to wykroczenie, Straż Miejska karze mandatami: do 500 zł. W razie odmowy przyjęcia mandatu sprawa jest kierowana do sądu. Tam finansowa kara może być już bardziej dolegliwa – sięgnąć 5 tysięcy zł.
– Smary, oleje, detergenty to nie są substancje obojętne dla środowiska, ale je zanieczyszczające. Niektóre ze środków chemicznych, jakie współcześnie stosuje się do mycia samochodów, są naprawdę trudno rozkładalne. Z ich utylizacją problem mają nawet oczyszczalnie ścieków – przestrzegają ekolodzy. – Dlatego zakaz mycia aut poza myjniami powinien być bezwzględnie egzekwowany.
– W takich przypadkach nasza reakcja jest bardzo szybka. O czym miał okazję się przekonać ostatnio pewien mieszkaniec prawobrzeża. Byliśmy na miejscu, przy chodniku, gdzie mył auto, w niespełna 5 minut od otrzymania zgłoszenia – informuje Joanna Wojtach ze Straży Miejskiej. Trudno powiedzieć, czy przez świadomość ekologiczną, czyli kierując się troską o ochronę środowiska naturalnego, czy też może raczej przez zwykłą ludzką zawiść, ale szczecinianie bardzo chętnie donoszą na tych, co auta myją pokątnie, na podwórkach, pod ich oknami. Straż Miejska przyznaje, że większość interwencji na tym polu jest efektem społecznych sygnałów.
* * *
Nie warto niszczyć przyrody i ryzykować utratę co najmniej kilkuset złotych. Wiosenne porządki przy swych „żelaznych koniach” trzeba przeprowadzać w myjniach. Tym bardziej że nie ma co liczyć na umknięcie przed okiem „życzliwego” sąsiada.
Arleta Nalewajko.
Źródło: Kurier Szczeciński, str 12. z dn. 19.04.2010 r.
|