|
Czego strażnicy miejscy z Toruniu mogliby się nauczyć od swoich szczecińskich kolegów?
JOANNA WOJTACH, rzecznik prasowy szczecińskiej straży miejskiej opowiada, jak z psią kupą walczą w Szczecinie.
Znajoma ze Szczecina, zapalona miłośniczka psów mówi, że od kiedy w mieście poszła fama, że za psią kupę można dostać 500 zł mandatu, wszyscy grzecznie sprzątają.
Aż tak dobrze to nie jest, ale rzeczywiście wystawiamy wysokie mandaty. Takich przypadków było tylko kilka, ale jak widać podziałały. Odnoszę wrażenie, że niektórych właścicieli psów inaczej porządku się nie nauczy. Toczymy z nimi boje, wielokrotnie przegrywając w tej walce. Proszę mi wierzyć, że nikt w obecności umundurowanego funkcjonariusza takich rzeczy robić nie będzie. Ludzie imają się różnych sposobów. Przykłady z naszego podwórka – na widok funkcjonariusza biegną galopem po gazetę, w jednym z bardziej ekstremalnych przypadków za łopatkę posłużyła karta kredytowa.
Ludzie nie użyliby karty kredytowej, gdyby nie widmo horrendalnego mandatu...
Zgadza się, ale proszę nie myśleć, że z psimi kupami walczymy tylko karami. Do szkół wysyłamy strażników, którzy rozmawiają z dziećmi, a one opowiadają potem w swoim domu o naszych lekcjach. Rodzice od swoich dzieci dowiadują się, że po psach trzeba sprzątać. Prowadzimy akcje plakatowe i happeningi. Dwa lata temu zrobiliśmy akcję „Psia kupa nie gryzie”. Na błoniach szczecińskich wręczaliśmy żonkile każdemu kto posprzątał po psie.
Strażnik z bukietem w ręku?
Dokładnie, strażnicy szkolni z referatu komunikacji społecznej, w mundurach oczywiście. Ludzie przyjmowali kwiaty z uśmiechem i uznaniem.
Dyrektor jednej z miejskich instytucji w Toruniu też próbował z jednej pani z pieskiem zrobić bohaterkę, ale nazwała go wariatem i uciekła...
Byli i tacy, u których akcja budziła politowanie, ale cel na jakiś czas został osiągnięty. Inny przykład. Właścicielom psów rozdajemy za darmo zestawy sanitarne. Mamy grupę osób, które regularnie pobierają pakiety. Po ostatniej zimie i sławnych „przebiśniegach” dużo rad osiedlowych zwróciło się do nas po takie pakiety. Chcieli je na próbę wykładać na klatkach schodowych i potem własnym sumptem wykupić, żeby mieć czyste trawniki.
Jak udało wam się złapać człowieka dwa razy na tym samym, straż w Toruniu twierdzi, że tylko w takiej sytuacji można wypisać 500 złotych mandatu?
Sprostujmy najpierw - wysoki mandat można nałożyć nie tylko w warunkach recydywy, także przy pierwszym takim przewinieniu. W Szczecinie posiłkowaliśmy się monitoringiem miejskim. Mamy 37 kamer. Wybraliśmy jedną, skierowaną na znany szczeciński spacerniak. Służył za toaletę dla psów. Stojący nieopodal strażnik czekał na sygnał z centrali, żeby wkroczyć do akcji. Proszę mi wierzyć, wielkie jest zdziwienie, kiedy przed człowiekiem, który czuje się absolutnie bezkarny, wyrasta nagle funkcjonariusz. Nie ma już tłumaczeń. I jeszcze jedno, uprzedzaliśmy mieszkańców, że będą takie akcje, a mimo to wystawiliśmy co najmniej kilka mandatów po 500 zł.
W Toruniu kampanię robiła zewnętrzną agencja, a zaangażowanie strażników w sprawę sprowadziło się do niespełna dwóch interwencji dziennie.
My nie mamy takich oporów, stąd nie tylko wysokie mandaty, ale i akcje z żonkilami. Robimy je także dlatego, żeby ludzie w końcu przestali myśleć, że jesteśmy tylko od zakładania blokad i legitymowania babci sprzedającej pietruszkę.
Alicja Cichocka.
Źródło: Nowości, www.nowosci.com.pl, z dn. 15.04.2010 r.
|