|
Przez dwa dni roje pszczół uprzykrzały życie mieszkańcom i przechodniom przy ul. Małkowskiego 5 w Szczecinie. Choć pszczelarz w sobotę usunął 20 tysięcy tych owadów przeniósł do swojej pasieki, w niedzielę były już kolejne. Problem ma się skończyć dopiero dziś.
Pszczoły zagnieździły się w oknach mieszkania na parterze budynku. Lokatorzy od rana wydzwaniali, gdzie się dało – do straży pożarnej, pogotowia lokatorskiego, nawet policji. Bez skutku. Wszędzie słyszeli, że muszą usunąć problem na własną rękę. Pomogła dopiero… straż miejska, która wezwała na miejsce pszczelarza. Ten zebrał dwa roje pszczół i przewiózł je do swojej pasieki w Wołczkowie. Trwało to ok. 3 godzin.
– Pszczół mogło być ok. 20 tysięcy – mówi pszczelarz Leszek Bańda. – Ponieważ pszczela matka była martwa, kupiłem nową.
Ale w niedzielę od rana straż miała znów telefony od mieszkańców. Alarmowali, że w tym miejscu są nowe roje pszczół.
– Strach nawet otworzyć okno – mówią państwo Domagalscy, którzy mieszkają piętro wyżej. – Co mamy robić? Sąsiadka z dołu, gdzie zagnieździły się owady, zabrała dzieci i wyjechała.
Tym razem na pomoc wezwał pszczelarza zarządca budynku Szczeciński TBS.
– Pszczoły są pod ochroną i nie można ich wytruć, należy bezpiecznie przenieść do ula – mówi Grażyna Szotkowska, prezes Szczecińskiego TBS. – Pszczelarz, który był tu poprzedniego dnia, nie zabrał wszystkiego. Część zabrał do pasieki drugi pszczelarz, na noc przywiezie inną pszczelą matkę, a jutro wróci po resztę pszczół.
Janusz Kuźma, właściciel prawie 90 uli, bardzo doświadczony pszczelarz, mówi, że ten rok jest nietypowy. Pszczoły roją się teraz bardzo intensywnie, na co ma wpływ aura. Po długim chłodnym okresie gwałtownie zaświeciło słońce.
Straż pożarna w ostatnich dniach otrzymuje sporo zgłoszeń o owadach, które zagnieździły się na budynkach mieszkalnych. Informuje jednak, że problemem się nie zajmuje, bo to obowiązek właścicieli i zarządców tych domostw.
Anna Gniazdowska
Źródło: Kurier Szczeciński, str.1, z dn.07.06.2010 r.
|