|
Kilka dni temu pisaliśmy o zagubionej 70-letniej mieszkance Szczecina, która w koszuli nocnej i jednym bucie przywędrowała na podwórko przy ul. Unisławy. Po kilku dniach starsza pani wróciła w to samo miejsce, znów nie mając pojęcia, gdzie jest. Okoliczni mieszkańcy alarmują: – Ta kobieta potrzebuje pomocy,bo dojdzie do nieszczęścia.
Jest samotna, chora, nie pamięta, jak się nazywa ani gdzie mieszka. Wychodzi z domu i traci orientację. Sytuacja powtórzyła się już kilka razy. Osoby, które dostrzegały błąkającą się po ulicy staruszkę, zwykle wzywały policję lub straż miejską.
Tak było w ub. tygodniu, gdy starsza pani przywędrowała na podwórko przy ul. Unisławy. Zwróciła uwagę mieszkańców, bo po południu spacerowała w koszuli nocnej i jednym kapciu. Wezwali na pomoc straż miejską, a ta ustaliła, kim jest kobieta i gdzie mieszka. Odwiozła ją do domu i zaalarmowała MOPR.
– Ale po kilku dniach staruszka znów wróciła na nasze podwórko – mówi pani Sylwia z ul. Unisławy. – Przyprowadził ją pracownik pobliskiej budowy. Ostatnio kiedy przyszła, szukała jakiejś kobiety, podawała jej imię i nazwisko. Jak się potem okazało, szukała samej siebie.
Tym razem wezwano policję i pogotowie. Ratownicy odwieźli starszą panią do szpitala. Mieszkańcy ul. Unisławy są jednak pewni, że potrzebuje ona stałej opieki także po wyjściu z placówki. W przeciwnym razie może dojść do nieszczęścia.
– Przecież sama nie weźmie leków, może odkręcić gaz i zapomnieć, może wyjść z domu i zaginąć – mówią. – Nawet nie wiadomo, czy ona ma co jeść. Mieliśmy nadzieję,
że pomoc społeczna rozwiąże tę sytuację.
MOPR zapewnia, że robi wszystko, co może.
– Zareagowaliśmy od razu – mówi Marcin Janda, dyrektor ośrodka. – Zadysponowaliśmy usługi opiekuńcze 5 razy w tygodniu po 4 godziny oraz godzinę w weekend. Pani zgodziła się, by umieścić ją w Domu Pomocy Społecznej. Kiedy pracownik socjalny kompletował konieczne dokumenty i wystąpił o decyzję do ZUS, okazało się, że kobieta jest częściowo ubezwłasnowolniona, a kuratorem jest jej córka, która przebywa za granicą. Skontaktowaliśmy się z nią, zadeklarowała, że w lipcu przyjeżdża do Polski.
Starsza pani jest teraz w szpitalu. Stamtąd trafi do DPS-u na tzw. miejsce interwencyjne. MOPR o sprawie powiadomi Sąd Rodzinny.
Anna Gniazdowska
Źródło: Kurier Szczeciński, str. 5, z dn. 24.06.2010 r.
|