|
W poniedziałek w Szczecinie przebywał jeden z kandydatów na prezydenta, Kornel Morawiecki. Wizyta dla niego skończyła się mandatem, dla dwóch strażników miejskich zaś złożeniem zawiadomienia do prokuratury.
Ubiegający się o prezydencki fotel polityk nie zważa na przepisy - postanowił zaparkować przy ulicy Piotra Skargi na kopercie przeznaczonej dla kierowców niepełnosprawnych. Zdarzenie zauważyli strażnicy miejscy, którzy w takich sytuacjach mają obowiązek ukarania niefrasobliwego prowadzącego. W tym momencie wszystko było jeszcze w porządku. Dalej - dla strażników - już tylko gorzej. Niewypałem okazał się bowiem ich pomysł sprzedania informacji o mandacie jednemu z dziennikarzy.
- Proszę mi wierzyć, że jesteśmy zszokowani, chociaż na razie jest to domniemanie popełnienia przestępstwa. To doświadczeni strażnicy, z kilkunastoletnim stażem, cieszyli się bardzo dobrą opinią, nigdy nie było na nich żadnych skarg. Tłumaczyli, że chcieli tylko wysondować, czy dziennikarz będzie zainteresowany informacją; wyjaśni to już postępowanie prokuratury, bowiem komendant Leon Gajewski złożył już zawiadomienie o przekroczeniu uprawnień - mówi Joanna Wojtach, rzecznik szczecińskiej straży miejskiej.
Oprócz prokuratury toczy się również wewnętrzna kontrola, dotyczące złamania obowiązujących zasad etyki oraz narażenia na szwank dobrego wizerunku straży miejskiej. Odbyła się już także konfrontacja z dziennikarzem, którego próbowano namówić na kupno informacji.
Źródło: Kurier Szczeciński, str. 3, z dn. 16.06.2010 r.
|