|
Przeskoczyły wysoki płot. Siatkę niższego podgięły. Instynkt kazał im zabić. „Gdy podbiegłem, Basia jeszcze żyła. Ale miała już pogruchotane kręgi, rozerwaną tętnicę. A pies warczał, zaciskając zęby na jej szyi” – opowiada Michał Kudawski.
Watahy błąkających się nocami psów dotychczas widywane były głównie w rejonie dwóch szczecińskich osiedli: Majowego i Zdrojów. Choć zdarzały się podobne sygnały z Głębokiego i Warszewa. W sforach bezdomne psy były rzadkością. Na nocne polowania – jak twierdzi miejski łowczy – ruszały w grupie właścicielskie, choć źle dozorowane. W ub. tygodniu jedna z takich sfor zaatakowała przy ul. Łowczych w Wielgowie. Za cel obrała sarny z Ośrodka Rehabilitacji Dzikich Zwierząt prowadzonego przez Michała Kudawskiego.
Aby dostać się na wybieg, psy musiały pokonać podwójne ogrodzenie. Pierwsze, wysokie na 1,75 m, przeskoczyły. Siatkę drugiego podgięły. – Był ranek, godzina 3.20, gdy zagryzły Baśkę. Miała rany głowy i zadu, pogruchotane kręgi szyjne, rozerwaną tętnicę – wspomina p. Michał. – Ponieśliśmy wielką stratę, bo Baśka była u nas od 8 lat i przewodziła stadu. Teraz prowadziła 3 młodych. Początkowo wydawało się, że za atak odpowiada tylko jeden duży czarny pies. Bo tylko jego zastał p. Michał na dogryzaniu sarny. Pies został złapany dzięki determinacji strażników miejskich z prawobrzeża. Niestety, uciekł „pogotowiu dla zwierząt”, które transportowało go do schroniska, i wrócił do Wielgowa, by po kilku godzinach znów zapolować na sarny.
– Tym razem przy czarnym psie ujęliśmy myśliwskiego, posokowca – p. Michał opowiada o wspólnej akcji ze strażnikami miejskimi, która zakończyła się dopiero około godz. 22. Oba psy z prywatnych posesji, pozornie zadbane. – Ich właściciele zostali ukarani mandatami za brak nadzoru właścicielskiego.Jeden pies nie był ani szczepiony, ani oznakowany – informuje Joanna Wojtach ze straży miejskiej. – Zostały odebrane i przekazane do schroniska.
Czy psy polowały z głodu, czy instynktownie? Nie wiadomo. Jak wielkim były zagrożeniem, świadczy fakt, że zabiły. Tym razem Baśkę, a nie dziecko.
Arleta Nalewajko
Źródło: " Kurier Szczeciński" z dn.29.06.2010 r.
|