|
Przez szczecińskie targowisko Manhattan przewijają się dziennie tysiące szczecinian. Ludzi przybywa też ze względu na pobliską pętlę autobusową i pozostałe przystanki. To dobre miejsce dla osób proszących o datki.
Zaufanie darczyńców zostało już nieraz nadszarpnięte, gdy dostrzegli, że żebrak proszący o pomoc wyrzucał do śmietnika otrzymaną bułkę. Wśród żebrzących zawsze znajdzie się osoba, która faktycznie jest w trudnej sytuacji materialnej. Jednak część z nich to zwykli oszuści żerujący na ludzkich uczuciach.
Krok po kroku
Przy Manhattanie nie brakuje osób proszących o datki. Tuż obok kładki, przy wejściu na targowisko usadawia się schludnie ubrany chłopiec. Grając na keybordzie, chwyta za serce tych, których wzrusza zaradność malca. Co dzieje się z zebranymi przez niego pieniędzmi?
Na samej kładce, w niewielkiej odległości od siebie klęczą dwie kobiety, każda z laminowaną kartką o treści: „Jestem ślepa…”
Na mleko…
Kolejną osobę żebrzącą widać już na pobliskim przystanku tramwajowym. Kobieta – prawdopodobnie Cyganka z Rumunii – z dzieckiem na rękach zaczepia dwie studentki.
– Daj pani na mleko dla dziecka… – prosi i pokazuje kartkę z zapisaną nazwą mleka i jego ceną. – Wróciłam właśnie ze szpitala, zobacz pani… – w tym momencie pokazuje na wysypkę na twarzy śpiącego malucha.
Jedna z dziewczyn wyjmuje grosiki z kieszeni i pokazuje, że nie ma pieniędzy. Matka zaczyna więc rozmowę z drugą, lecz ta odpowiada, że nic jej nie da.
– Nie pomogę osobie, która wykorzystuje dziecko do osiągania zysków – odpowiada dziewczyna.
Wkracza więc druga i sprawdza, ile ma w portfelu. Jest niewiele ponad złotówkę. Tłumaczy więc, że nie mogą pomóc. Żebraczka jednak nalega. W końcu dziewczyna wyjmuje z kieszeni grosiki i wrzuca do kubka. Matka na to: „Ale daj tez portfela!”. Studentka dla świętego spokoju oddaje drobne z portfela. Żebrząca widząc, że zysk to żaden, prosi dalej, a gdy dziewczyny wsiadają do tramwaju, cedzi coś przez dwa złote zęby, z czego można zrozumieć tylko: „Cholera!”.
* * *
Według straży miejskiej, w wakacje problem żebractwa się nasila. Trudno egzekwować prawo, bo żebrzący na widok mundurowych uciekają. W przypadku Polaków sprawdza się, czy otrzymują oni świadczenia od MOPR-u. Jeśli do żebrania wykorzystywane jest dziecko, informację otrzymuje policja.
Źródło: Kurier Szczeciński, str. 11, z dn. 1.07.2010 r.
|