|
Szykuje się precedensowy proces. Piłki wybijają nam okna, reflektory świecą po oczach, hałas straszny - mieszkańcy domów jednorodzinnych przy ul. Chopina w Szczecinie nie chcą, by w ich sąsiedztwie działał "orlik". Złożyli już w tej sprawie pozew do sądu.
Chodzi o uruchomiony w ubiegłym roku obiekt przy ul. Wojciechowskiego 50, obok Gimnazjum nr 34. Kompleks powstał w ramach ogólnopolskiego programu "Moje Boisko Orlik 2012". Boiska graniczą z pięcioma prywatnymi posesjami. Ich właściciele skarżą się, że takie sąsiedztwo to koszmar. Nie podoba im się przede wszystkim to, co dzieje się na boiskach po godz. 16 - gdy z kompleksu korzystać może każdy, kto ma na to ochotę. Zgodnie z ideą "orlików".
Wyjadają mi czereśnie!
Mieszkańcy alarmują, że piłki wpadają im do ogrodów, a gracze - zarówno nastolatki, jak i ludzie po czterdziestce - nie pytając nikogo o zgodę, przeskakują ogrodzenia, by je zabrać. Niszczą przy tym płoty i rośliny.
- W oknie na tarasie już dwukrotnie wybito mi szybę - opowiada Bogdan Nienartowicz, mieszkaniec jednego z domów przy Chopina. - Są bezczelni, przechodzą po piłkę przez moją siatkę, zjadają moje czereśnie. Jak im zwróciłem uwagę to usłyszałem: "Podejdź stary, to ci rozjaśnimy w umyśle".
- Na moim tarasie piłka też wybiła szybę - opowiada jego sąsiadka Lidia Kaniuch. - Mało tego, ci ludzie załatwiają się w naszych ogrodach. Przecież my nie możemy na urlop wyjechać, wyjść do sklepu, boimy się o nasze domy.
- Ostatnio na mój teren weszło dwóch chłopaków - mówi Bożena Sodel. - Jeden szukał piłki, a drugi ukradł ze stołu 200 zł.
Właścicielom przeszkadzają też reflektory, które oświetlają boisko. - Zimą i jesienią to przy tym świetle możemy gazetę czytać, tak jasno jest w naszych mieszkaniach - mówi Bożena Sodel.
Narzekają też na hałas. - Mieszkam przy boisku do gry w kosza, dzieli mnie od niego jakieś pięć metrów. Gdy piłka uderza w tablicę od rana do wieczora, huk jest straszny - opowiada Lidia Kaniuch. - W soboty i niedziele od rana do wieczora huczą z kolei głośniki, bo odbywają się tam jakieś imprezy.
Właściciele domów podkreślają, że zabawa na boiskach trwa nawet o północy. Kiedy obiekt jest już zamknięty, gracze przeskakują ogrodzenia.
Będzie więcej patroli straży miejskiej
Co zrobić, by sąsiedztwo boisk było mniej uciążliwe? W poniedziałek w szczecińskim magistracie odbyło się w tej sprawie spotkanie. Obecni byli niezadowoleni właściciele domów, przedstawiciele straży miejskiej, dyrektorka szkoły, która obiektem administruje, szefowa rady osiedla i urzędnik wydziału oświaty, któremu to wydziałowi "orliki" podlegają. Efekt spotkania: po godz. 22 straż miejska ma częściej monitorować obiekt i przeganiać intruzów. Taką deklarację złożył Leon Gajewski, komendant straży miejskiej.
Właścicieli domów to nie satysfakcjonuje. Chcą, by z boiska mogli korzystać tylko uczniowie, od rana do godz. 16. Wystąpili w tej sprawie na drogę sądową. Pozew złożyli 6 czerwca. Co na to odpowiedzialna za sprawy oświaty zastępca prezydenta Szczecina Elżbieta Masojć, niestety nie wiemy - jest na urlopie.
Póki sprawa się nie rozstrzygnie, mieszkańcy ul. Chopina chcą na swoich posesjach zamontować monitoring - by mieć dowód na to, kto i o której przechodzi przez ich płoty. Od każdego wchodzącego po piłkę zaczęli już zbierać oświadczenia: spisują imię i nazwisko, godzinę wejścia i proszą o podpis.
- Żeby nie było, że to wszystko sobie wymyślamy - Bożena Sodel pokazuje plik podpisanych już oświadczeń.
W Szczecinie wybudowano do tej pory dziesięć "orlików". Średni koszt jednego to 1,5 mln zł, ten przy Wojciechowskiego kosztował 2 mln zł. Boiska czynne są od 8 rano do godz. 22. Do godz. 16 korzystają z nich uczniowie, później na płytę może wejść każdy
Źródło: Gazeta Wyborcza Szczecin, z dn. 13.07.2010 r.
|