|
Dekady społecznej pracy diabli wzięli, a właściwie sąsiedzi. W niespełna kilka godzin zniszczyli części klombu przy ul. Małkowskiego, jakiemu Elżbieta Wręczycka latami poświęcała niemal każdą wolną chwilę. „To się skończy sądem” – zapowiada społeczniczka i straż miejska.
Wielkie podwórko łączy kilka kamienic przy ul. Małkowskiego. Oprócz nierówno wyłożonych betonowych płyt nie byłoby na nim nic, gdyby nie zaangażowanie lokatorów. Ci spod „ósemki” ledwie przed rokiem urządzili własny klomb. Przy murze kwiaty posadził i dba o nie pewien kucharz. Ale pionierką przejęcia na rzecz zieleni części ponurego podwórka w cieniu brudnych, odrapanych kamienic była Elżbieta Wręczycka spod „szóstki”. Od 20 lat opiekuje się okazałym klombem usytuowanym między jej a sąsiednią klatką – „piątką”.
Lokatorzy tej ostatniej do tej pory też mieli swój, tyle że mniejszy klomb. Od minionej niedzieli przejęli też połowę tego, którym opiekuje się pani Ela. – Siłą, gwałtem to zrobili – mówią mieszkańcy sąsiednich kamienic. – Orzech, świerk konica, lilak, wiśnia: te drzewa wycięli. Do tego powyrywali niemal wszystkie krzewy żywopłotowe, które okalały granice klombu. Zniszczyli nawet krzaki róż, wyrzucili na śmietnik – wylicza p. Elżbieta. Sprawców – jak mówi – nakryła na gorącym uczynku: sąsiada D. z kolegą i dziadkiem. Wezwała na pomoc przedstawiciela Szczecińskiej Zielonej Alternatywy (SZA) i straż miejską.
– Niestety, podobne incydenty się zdarzają. Winię za to zarządców nieruchomości, którzy niewystarczająco dbają o zieleńce. Dlatego ludzie biorą sprawy w swoje ręce i… czasem czynią spustoszenie – mówi Artur Krzyżański ze SZA. – Ten przypadek jest o tyle szczególny, że sprawcy mieli świadomość, iż nie mają pozwolenia na usunięcie zieleni, a mimo to ją niszczyli. Administratorem nieruchomości jest Szczecińskie Towarzystwo Budownictwa Społecznego. Jakim – widać. – Prawie 5 lat temu był remont kanalizacji. Do tej pory bezskutecznie prosimy zarządcę o wyrównanie nawierzchni podwórka. Środek miasta, a my mamy przed oknami klepisko! – mówi Jan Rogala. Mieszkańcy pokazują część placu za siatką dziurawą jak szwajcarski ser. – Tu był plac zabaw z huśtawkami, karuzelą – mówią. – Chcieliśmy się dołożyć do naprawy ogrodzenia, ale STBS najpierw obiecał remont, a potem wykręcił się brakiem funduszy.
– Od 3 lat na jednym z drzew wisi kilka par starych butów. Od administratora słyszymy, że ich nie usunie, bo nie ma drabiny – dodają. Gdy poprosiliśmy STBS o odniesienie się do tych zarzutów, dyrektor Andrzej Prugar stwierdził: „podwórko jest ujęte w długoterminowych planach inwestycyjnych, a wszystkie stwierdzone lub zgłoszone przez mieszkańców uszkodzenia są naprawiane w ramach bieżącej konserwacji technicznej”.
– W związku ze zdarzeniem przesłuchaliśmy 3 osoby. Przeciwko jednej wystąpiliśmy do sądu o ukaranie. Sprawa karna za zniszczenie zieleni. Grozi za to grzywna do 5 tysięcy złotych – mówi Joanna Wojtach ze Straży Miejskiej.
A. NALEWAJKO
Źródło: Kurier Szczeciński, str.10, z dn.15.07.2010 r.
|