|
Prezydent Szczecina dotrzymał słowa. Będą dodatkowe pieniądze dla strażników miejskich. Ale strategia rozwoju służby na razie zostaje zawieszona.
Strażnicy dostaną 300 tysięcy złotych do podziału. Początkujący strażnik dostaje na rękę niewiele ponad tysiąc złotych na rękę.
- Prezydent zapowiedział, że te pieniądze będą w budżecie, a w ich podziale wezmą udział przedstawiciele straży, tak by nie dochodziło do nieporozumień - tłumaczy radna Marzena Kopacka, przewodnicząca komisji rewizyjnej.To właśnie komisja przez ostatnie tygodnie wyjaśniała zawirowania wokół szczecińskiej straży miejskiej. Po deklaracji prezydenta, że pieniądze na wyrównanie płac się znajdą, strażnicy mają się postarać zarobić 300 tys. zł., aby w efekcie wyrównać stratę w budżecie. Może to oznaczać, że kierowców czeka więcej kontroli. Wpływy z mandatów to jedno z nielicznych możliwości zarabiania straży.
- Ustalenia są takie, że nawet gdyby strażnikom nie udało się wypracować tych pieniędzy, to i tak dostaną środki na wyrównanie płac. Straż nie jest od karania. On ma współpracować z mieszkańcami - dodaje radna Kopacka.
Sukces strażników jest połowiczny. Wiadomo już, że nie będzie w tym roku środków na dodatkowe etaty. Takie plany były po uchwaleniu w marcu strategii rozwoju służby na lata 2010 -2018. Na trzech strażników szkolnych planowano wydać 213 tys. zł.- W budżecie nie ma na to środków - mówił Stanisław Lipiński, skarbnik miasta.
Strażnicy mają nadzieję, że pieniądze się znajdą w przyszłości.
- W strategii zastrzegliśmy grubymi literami, że powodzenie ambitnych planów zależy od pieniędzy. Strategia jest na lata, można więc niektóre zadania rozłożyć w czasie - tłumaczy Joanna Wojtach ze straży miejskiej w Szczecinie.
Źródło: Głos Szczeciński, str.8, z dn. 22.07.2010 r.
|