|
Wyrzucili ich z Turzyna, to wyżebrali u Mariana Jurczyka, prezydenta Szczecina, aby załatwił im miejsce na Manhattanie. Tu po jakimś czasie też nie chcieli nielegalnego targowiska i pogonili handlarzy za płot. I ani protesty mieszkańców, ani skandaliczne zachowania niektórych sprzedawców nie skłoniły władz miasta do likwidacji dzikiego bazaru. W końcu się to udało inwestorowi, który zajął teren pod budowę. Handlarze nie zrezygnowali. Po awanturze z policją i strażą miejską przenieśli się… na drugą stronę ulicy.
I jak dawniej drzewa robią za wystawę używanych ubrań, na ziemi leży towar, którego pochodzenie w większości można łatwo odgadnąć – śmietniki, pojemniki na odzież. Nielegalne targowisko było i jest wylęgarnią wszelkich patologii, z których picie alkoholu w miejscu publicznym jest najlżejsze. Handlarze też strasznie brudzili i po każdym dniu służby porządkowe wywoziły stąd tony śmieci. Czy przesunięcie dzikiego bazaru na drugą stronę ulicy o raptem kilkadziesiąt metrów na plac przy ul. Ofiar Oświęcimia cokolwiek zmienia? I dlaczego tu już nie interweniuje straż miejska?
– Sprzedający zajmują nikły fragment terenu należącego do gminy – tłumaczy Joanna Wojtach, rzeczniczka szczecińskiej Straży Miejskiej.– W tej chwili handel odbywa się na terenie prywatnym, gdzie nie możemy już interweniować. Nie wszyscy, którzy sprzedają na dzikim bazarze, to alkoholicy, złodzieje i brudasy – dla wielu osób to jedyna szansa dorobienia do głodowej emerytury. W czasach największego „rozkwitu” targowiska w weekend było tu nawet kilkudziesięciu sprzedawców. Pojawiły się starocie, książki, płyty – wszystko co tworzy klimat prawdziwego pchlego targu i przyciąga klientów. I ludzie, którzy mają taki towar i chcą w cywilizowany sposób zarabiać pieniądze, mają swoje miejsce. Na terenie Manhattanu.
– Mamy przygotowane stoły na wolnym powietrzu i za symboliczną opłatę każdy może handlować – mówi Mirosław Wołosewicz, prezes Manhattanu. – Wymagamy jednego. Kultury i poszanowania zasad porządkowych. Są jeszcze wolne miejsca. Zapraszam. Dwa złote za dzień – to chyba niewiele, ale niektórzy wolą „oszczędzić” i łamać prawo.
Źródło: Kurier Szczeciński, str. 14, z dn. 13.09.2010 r.
|