|
-Traktuje się nas jak łajzy-żalą się handlarze z dzikiego Manhattanu. -Ciągle nas przeganiają, a my usiłujemy tylko zarobić na przetrwanie.
Mieszkańcy sprzedający swój dobytek przy Manhattanie nie mają łatwego życia. Przez dłuższy czas ''walczyli'' ze strażą miejską, która reguralnie karała ich mandatami.Mimo to handlowali dalej. Kilka tygodni temu musieli zmienić miejsce. Na terenie ich ''pchlego targu'' rozpoczęła się budowa budynku mieszkalno-usługowego.
- Przenieśliśmy się bliżej kościoła- żalą się mieszkańcy. -Prosiliśmy wielokrotnie o miejsce na Manhattanie, jednak dyrektor mówił nam, że nie chce nas tam. Dlatego ustawiliśmy się w pobliżu. Dyrekcja nie zdaje sobie sprawy z tego, że jest to nasze źródło utrzymania. Swoje rzeczy sprzedają tutaj renciści, ludzie niepełnosprawni. Tacy, którzy mają na utrzymaniu inne osoby. Wszystko, co proponujemy ludziom jest w okazyjnych cenach, nie jest kradzione. Handlarze zaprzeczają temu, że zostawiają po sobie bałagan. Twierdzą, że każdy dba o to, by było jak najczyściej. Oczywiście zdarzają się osoby, które łamią regułę. Szybko są ganione przez pozostałych.
- Zdajemy sobie sprawę z tego, że jeśli będziemy zostawiali po sobe bałagan znowu rozpoczną sie problemy - mówi Zdzisław Wejnerowski. - Każdy po sobie sprząta, nie pozwalamy, by był bajzel. Chcielibyśmy prosić jedynie o to, by postawić u nas kontener. To załatwiłoby wszystkie problemy. Za wywóz odpadów będziemy płacili.
Zapytaliśmy straż miejską, czy teraz zastosują taryfe ulgową dla handlarzy. Okazuje się, że mundurowi nie mają już prawa interweniować w tym miejscu.
- Miejsce, w którym ci ludzie się ustawili jest terenem prywatnym- powiedziała Joanna Wojtach. - Na miejskim ustawiają się tylko dwa stoiska i ich właściciele reguralnie są upominani. To nie jest tak, że próbujemy ich gnębić. Zwyczajnie naruszają prawo. Są ludzie, którzy reguralnie skarżą się nam, że handel nie jest prowadzony w normalnych warunkach. Rzeczywiście zostaje tam bałagan. Jesteśmy zmuszeni reagować.
Źródło: Moje Miasto Szczecin z dn.23.09.2010 r.
|