|
Szczecinianie porzucają stare samochody gdzie popadnie. Straż miejska nie nadąża z ich usuwaniem. Niektóre zajmują miejsca parkingowe, których brakuje w naszym mieście.
Wciąż narzekamy na brak miejsc parkingowych, a ogromna ich ilość zajmowana jest w naszym mieście przez wraki samochodowe. Kierowcy zmieniają auta na nowe. Płacą za nie kilkadziesiąt tysięcy złotych. Żałują kilkuset za złomowanie starego pojazdu. Okazuje się, że problem ten z miesiąca na miesiąc nasila się coraz bardziej. Od dłuższego czasu zauważalny jest przy ulicy Niemcewicza. Stoi tam porzucony polonez, który coraz mniej przypomina samochód.
- Przy parkingu, na którym stoi porzucony wrak znajduje się market. Każdego dnia korzystają z niego setki osób – mówi nasz Czytelnik. - Niestety, ze świeczką można szukać wolnego miejsca, by zostawić auto. Kierowcy robią to już nawet na jezdni. Całe szczęście straż miejska przymyka na to wszystko oko. Widocznie zdają sobie sprawę z sytuacji, jaka jest w tym miejscu.
Polonez, który przed laty był marzeniem połowy Polaków, swoim wyglądem nie zachwyca. Brakuje mu kół, zainteresowały się nim już ptaki, które na dachu uwiły sobie gniazda. Dawniej stał na cegłach. Teraz leży na bębnach, bezpośrednio na betonie.
Sprawę zgłosiliśmy do straży miejskiej. Obiecano nam, że rozpoczną się poszukiwania właściciela.
- Problem ten występuje niemal w każdej dzielnicy – mówi Joanna Wojtach. - Wszystko zależy od jej specyfiki. W Śródmieściu zwarta zabudowa nie pozwala na to, by samochody były porzucane. Zawsze próbujemy znaleźć właściciela, bo nie jesteśmy za tym, by samochody usuwać na koszt podatników. Uporczywie dążymy do tego, by zabrał go dobrowolnie. Czasami jednak zdarzają się sytuacje, że rodzina się od wraku odżegnuje i przekonuje nas, że z samochodem nie ma nic wspólnego.
Najwięcej podobnych interwencji, od stycznia straż miejska podejmowała na terenie garażowiska przy ulicy Szafera.
- Byliśmy tam już 34 raz – kontynuuje Wojtach. - Z dwoma wrakami mamy problem, bo ich właściciele nie są obywatelami RP. Zdarzają nam się również zabawne sytuacje. Zgłoszono nam „wrak”, który miał być porzucony. Okazało się, że samochodów ma właściciela. Był tylko zakurzony. Popadał deszcz, obmył go i wyglądał jak nowy, a kierowca nim odjechał.
Andrzej Kus
Źródło: Głos Szczeciński, z dn. 5.10.2010 r.
|