|
Specjalista ma stwierdzić, czy powinny być legalizowane zawsze, kiedy sa przenoszone z miejsca na miejsce. Wczoraj Sąd rejonowy w Szczecinie rozpatrywał sprawę między Jarosławem Martyniukiem, szczecińskim taksówkarzem a strażą miejską, która ukarała go mandatem. Rozstrzygnięcie będzie miało istotne znaczenie dla każdego kierowcy, który kiedykolwiek został ukarany przez strażników na podstawie wskazań urządzeń zwanych popularnie fotoradarami.
Taksówkarz, Jarosław Martyniuk nie chce zapłacić mandatu. Wystawiono go na podstawie zdjęć urządzenia stojącego na skrzyżowaniu ulicy Ku Słońcu i al. Piastów. Powołuje się na pismo wiceprezesa Głównego Urzędu Miar, dotyczące przyrządów do pomiaru prędkości pojazdów w ruchu drogowym. Wynika z niego, że gdy urządzenie jest przenoszone z miejsca na miejsce (a są one przemieszczane z ulicy na ulicę) za każdym razem musi być legalizowane. Straż umotywowała wniosek o ukaranie taksówkarza tym, że wjechał on na skrzyżowanie przy czerwonym świetle. Nikt tego nie widział, ale odnotowało to stojące tu urządzenie, ( tzw Traffipax), które nie jest fotoradarem, a jedynie urządzeniem rejestrujacym, a więc ustawa go nie dotyczy
Sąd bardzo skrupulatnie przesłuchał obie strony sporu. Nie wydał jednak wyroku. Nakazał za to powołanie biegłego Jacka Poka, który ma ustalić m.in. czy to, co stoi na skrzyżowaniu i robi zdjęcia, pokazując też czas, jest urządzeniem mierzącym i czy tym samym podlega ustawie o miarach i wagach, na które powołuje się taksówkarz. Kolejne posiedzenie odbędzie się 22 grudnia.
Źródło: Głos Szczeciński, str.2, z dn.22.10.2010 r.
|