|
Mija tydzień po pożarze bloku przy ul. Sierpowej w Szczecinie, a mieszkańcy niczego się nie nauczyli. Nadal parkują swoje pojazdy gdzie popadnie wiedząc, że podczas akcji gaśniczej był problem z dojazdem służb na miejsce.
Największą przeszkodą podczas akcji ratunkowo-gaśniczej budynku na Pomorzanach były źle zaparkowane samochody, które tarasowały przejazd wozom strażackim. Lokatorzy budynku, który płonął zjednoczyli się i po kolei przenosili kilkanaście pojazdów. - To było coś strasznego-powiedział pan Piotr, jeden z pogorzelców.-samochody mieszkańców osiedla były zaparkowane gdzie popadnie. Blokowały dojazd służb na miejsce pożaru. Musieliśmy szybko reagować, ponieważ nasze mieszkania płonęły. Od razu zaczęliśmy przenosić auta. (...) Niestety, podczas przenoszenia i przepychania pojazdów jeden z właścicieli wykrzykiwał z okna, aby zostawili jego samochód, bo go to nie obchodzi. Według mieszkańców, takie zachowanie w tym przypadku było, delikatnie mówiąc nie na miejscu. (...) Wielokrotnie problem ze źle zaparkowanymi pojazdami był zgłaszany zarządcy, jakim jest spółdzielnia mieszkaniowa " Politechnik ". Niestety, nasze apele nie skutkowały. W końcu musiało dojść do tragedii.
Były blokady i mandaty. Szczecińska straż miejska przyznaje, że problem ze źle parkującymi samochodami na tym osiedlu i ul. Boryny jest im znany.- wielokrotnie byliśmy proszeni o to, aby interweniować przy pojazdach, które tamują ruch-relacjonuje Joanna Wojtach, rzecznik straży miejskiej.- zakładane były blokady, nakładane były mandaty. Strażnicy również pouczali kierowców. Nasze działania skutkowały tylko na pewien czas. Później problem powracał. Mamy nadzieję, że tragiczne wydarzenie skłoni, choć niektórych kierowców do refleksji i zaczną oni parkować zgodnie z przepisami i z większą wyobraźnią. Wojtach dodaje także, że identyczny problem dotyka setki ulic w naszym mieście. A strażnicy nie mają możliwości, by interweniować wszędzie, bo jest ich po prostu za mało. Wąskie uliczki i położenie tego osiedla sprawia, że dojazd sam w sobie jest utrudniony. Mieszkańcy osiedla tak naprawdę nie mają gdzie parkować. - Miejsc parkingowych jest tak niewiele, że zawsze mamy problem z parkowaniem- twierdzą kierowcy z Sierpowej.- Najlepiej byłoby w okolicy zrobić jakiś mały parking na kilkanaście, bądź kilkadziesiąt pojazdów. Takie rozwiązanie znacznie polepszyłoby sytuację zmotoryzowanych mieszkańców. (...) Podczas pożaru okazało się też, że dwa hydranty zainstalowane nieopodal palącego się budynku najprawdopodobniej były niesprawne. Strażacy podejrzewali także ich zamarznięcie. Na miejsce wezwana została cysterna, która kilkakrotnie musiała uzupełnić wodę w beczce.
Komentarz redakcji:
Mogło być inaczej. Gdyby nie pojazdy, które blokowały przejazd służbom i niesprawne hydranty, akcja gaśnicza strażaków przebiegłaby zdecydownie lepiej. Prawdopodobnie strażacy szybko opanowaliby ogień. W tym przypadku przez te kilkanaście minut zdążył się on rozprzestrzenić na cały dach. Ważne jest, aby to wydarzenie wpłynęło na mądrzejsze postępowanie kierowców.
Źródło: Głos Szczeciński, str.3, z dn.07.01.2011r.
|