|
Komentarz w obronie przechodniów
To nie jest tak, że bezmyślny "potok" na złość wszystkim kierowcom, urzędnikom i bezradnej straży miejskiej łamie na ul. Ku Słońcu przepisy.
Początkowo rzeczywiście problemu nie było. Nikt nie przechodził przez jezdnię w okolicach pętli "ósemki" w niedozwolonym miejscu, bo nie było dokąd iść - po drugiej stronie ulicy były tylko pola i łąki, a przejście dla pieszych prowadziło prosto w płot, za którym są ogródki działkowe.
Gdy jednak kawałek dalej powstało centrum handlowe, a przy skrzyżowaniu z ul. Przygodną nowe osiedle mieszkaniowe, kierunek "potoku" się zmienił. Wysiadający z tramwaju ludzie muszą po prostu dojść do sklepów i swoich mieszkań. I wybierają najkrótszą drogę.
Problem w tym, że choć w okolicy wiele się zmieniło, jedno pozostało bez zmian - przejście dla pieszych nadal znajduje się przy ul. Kwiatowej i nadal prowadzi w płot. Nie wiem, czy to 20 m, czy może 50 dalej, ale w praktyce trasa wydłuża się o metrów sto. Mało kto chce nadkładać drogi - więc ludzie łamią przepisy.
Żeby było jasne - obecna sytuacja jest zła. Ku Słońcu jest ruchliwą ulicą, kierowcy nagminnie przekraczają tam prędkość, zwalnianie przed pasami to fikcja. Ludzie przebiegając przez jezdnię w niedozwolonym miejscu, stwarzają ogromne zagrożenie - dla siebie i innych.
Od urzędników oczekiwałbym więc dobrej woli i próby znalezienia kompromisu, tak by i piesi, i kierowcy byli zadowoleni i bezpieczni. Może rozwiązaniem byłoby - jak proponują forumowicze na portalu szczecin.gazeta.pl - zbudowanie przejścia przed skrzyżowaniem prowadzącym do Castoramy? Może jednak przesunięcie niechcianego przejścia? I wcale nie tak idealnie położonego, jak pisze mój redakcyjny kolega, bo dokładnie na łuku jezdni z przejeżdżającym na skos tramwajem.
Zamiast tego jednak od jakiegoś czasu obserwuję w tym miejscu żenującą zabawę w kotka i myszkę. Straż przyjeżdża, kryje się po kątach, podreperowuje swój budżet, odjeżdża, a ludzie jak przechodzili na dziko, tak przechodzą. jest bezpieczniej? Nie.
Tomasz Maciejewski.
Źródło: Gazeta Wyborcza Szczecin, str. 2, z dn. 03.02.2011 r.
|