|
Nie ma wątpliwości: nad ujęciem wody Szczecin-Pilchowo zalegają ścieki. Zakład Wodociągów i Kanalizacji już przekazał magistratowi wyniki analiz swego laboratorium. Jaka będzie reakcja miasta? Nie tak oczywista, jak by się mogło wydawać. Bo trucicielem nie jest osoba fizyczna, tylko… ogrody działkowe.
Przed tygodniem zwracaliśmy uwagę, że do kranów w zachodniej części miasta – od Pilchowa po ulice Unii Lubelskiej i Klonowica – płynie niechlorowana woda. Tłoczona z głębinowych studni, więc wydawać by się mogło, że niewymagająca tego rodzaju uzdatniania. Problem w tym, że ujęcie wody działa od 1928 r., a od kilkudziesięciu lat właśnie nad nim systematycznie do gleby przedostają się ścieki z nieskanalizowanych domów. Jeszcze dwa lata temu problem dotyczył wszystkich, tj. około 400 posesji w szczecińskiej części Pilchowa i Głębokiego. Po włączeniu tych rejonów do sieci kanalizacji miejskiej poza nią zostaje tylko 11 domostw.
Wbrew pozorom problem jednak nie zniknął. Poza siecią pozostają bowiem Rodzinne Ogrody Działkowe „Pod Dębem”. To 325 działek, z których część jest użytkowana całorocznie.
– Część ogrodów działkowych zatraciła swój pierwotny rekreacyjny charakter, a ich altany służą za domy mieszkalne. O ile przepisy lokalnego prawa obligują działkowców do konieczności posiadania pojemników i wywożenia śmieci, o tyle nie mówią nic o zagospodarowaniu odpadów ciekłych, czyli ścieków – mówi Joanna Wojtach ze szczecińskiej Straży Miejskiej. Gospodarkę odpadami w Szczecinie reguluje tzw. uchwała czystościowa z 2006 r. Określa wprost, ile odpadów rocznie produkuje mieszkaniec: „o masie około 302 kg i objętości około 50 litrów tygodniowo”. Zgodnie z tą normą przeciętny Kowalski powinien wyposażyć swą nieruchomość w pojemnik na odpady stałe: minimum 110 l na 2-osobową rodzinę. Identycznie „właściciel nieruchomości zapewnia utrzymanie czystości i porządku na jej terenie poprzez dostosowanie wielkości zbiornika bezodpływowego do ilości osób stale lub czasowo przebywających na jej terenie; podobnie w przypadku przydomowej oczyszczalni ścieków”, gdzie normą są 3 m sześcienne na osobę na miesiąc. Przepisy te nie dotyczą działkowców.
Luka w lokalnym prawie ułatwia im zatruwanie ściekami środowiska naturalnego. Bez tej regulacji ekologiczna bomba – jaką są nieskanalizowane ogrody działkowe – nadal będzie tykać, jak w przypadku ROD „Pod Dębem”, nad jednym ze strategicznych ujęć wody dla Szczecina.
* * *
Wyniki analiz laboratoryjnych potwierdzających nielegalny zrzut ścieków przez działkowców ZWiK przekazał Wydziałowi Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska UM. Jeszcze nie zdecydowano, jakie podjąć kroki wobec trucicieli. – Nakazanie podłączenia się do sieci? Mandaty lub sprawy karne za nielegalny zrzut ścieków? Może zastosować kodeks wykroczeń o zanieczyszczaniu wody? – zastanawiają się decydenci.
Arleta Nalewajko
Źródło: Kurier Szczeciński, str. 39, z dn.11.02.2011 r.
|