|
„Walka” z psimi kupami, ratowanie zagubionych piesków, kotków, królika, przenoszenie roju pszczół – to oczywiście dosyć niekonwencjonalne interwencje, które przydarzają się szczecińskiej straży miejskiej. Głównie jednak funkcjonariusze dbają o bezpieczeństwo i porządek na naszych ulicach. Na wczorajszej odprawie służby podsumowano ubiegły rok.
„Gdzie jest i co robi straż miejska?” – to najczęstsze pytanie, które my dziennikarze słyszymy podczas dyżurów interwencyjnych. Na wczorajszej odprawie w sali sesyjnej magistratu szefowie służby przekonywali, że strażnicy są cały czas w gotowości i cały czas starają się dbać o nasze bezpieczeństwo i porządek na mieście. Na dowód przedstawiono szereg statystyk. – Na nasz całodobowy alarmowy numer 986 przyjmujemy zgłoszenia średnio co 2 minuty 46 sekund – wyliczał Krzysztof Kamiński, zastępca komendanta szczecińskiej straży miejskiej.
– W ubiegłym roku przeprowadziliśmy ponad 46 tysięcy interwencji. Dla porównania podam, że w 2008 roku było to niewiele ponad 18 tysięcy. Funkcjonariusze udzielili blisko 7 tysięcy pouczeń, nałożyli też 18 tysięcy mandatów, na kwotę ponad 3 milionów. Głównie funkcjonariusze karzą za picie alkoholu w miejscu publicznym, palenie papierosów i zanieczyszczanie terenów zielonych. Jednym z pomysłów straży była słynna akcja „wąchaj kwiaty, nie psią kupę” na wiosnę ubiegłego roku, gdzie strażnicy zwracali szczególną uwagę na właścicieli psów. Jeśli ktoś sprzątał po swoim ulubieńcu, dostawał tulipana, jeśli nie – mandat. Straż miejska była też wszędzie tam, gdzie ratowano ludzkie życie, zdrowie i mienie. Najtrudniejszą akcją była ewakuacja 400 mieszkańców z budynku przy ul. Matejki 16, gdzie doszło do wybuchu gazu. Funkcjonariusze zabezpieczali też Wyspę Pucką przed skutkami ewentualnej powodzi. Straż miejska jest też przy każdej akcji saperów, przy pożarach, wypadkach drogowych, ewakuacjach urzędów i sklepów wielkopowierzchniowych, gdzie niestety często ktoś – w ramach wyjątkowo głupiego dowcipu – zgłasza podłożenie bomby.
Szefostwo służby zwróciło jednak uwagę na ciągłe zmiany w prawie, które ograniczają możliwości skutecznego przeprowadzenia interwencji. Na przykład nie ma już możliwości
nakładania mandatów zarządcom i właścicielom nieruchomości za nawisy śnieżne i sople lodu na budynkach. Straż nadal nie może też karać właścicieli samochodów, którzy nie chcą udzielić informacji, komu użyczyli auta, które zostało „złapane” przez fotoradar.
Źródło: Kurier Szczeciński, str.5, z dn.23.02.2011r.
|