|
Straż miejska ostro wzięła się za porzucone samochody, do których nie przyznają się właściciele. W środę ze złomu sprzątali prawobrzeżną część Szczecina.
- Z samego rana usunęliśmy starego Mercedesa z ulicy Brązowej – opowiada Michał Domański ze straży miejskiej, naczelnik oddziału „Prawobrzeże”. - Wcześniej staraliśmy się dotrzeć do właściciela. Nie udało się. Wrak był kompletnie zniszczony. Stwarzał zagrożenie i zajmował niepotrzebnie miejsce parkingowe.
Kolejny porzucony samochód znajdował się przy ulicy Gwarnej. Właścicielem opla najprawdopodobniej była młoda osoba. Przerobiony samochód miał wyłamane zamki, brakowało w nim stacyjki oraz korka od wlewu paliwa.
- Zbliżają się ferie i nie chcemy dopuścić, by w tego typu pojazdach bawiły się dzieci. Mają różne pomysły i może im stać się krzywda – mówi Domański. - Do końca roku Prawobrzeże oczyszczone z wraków i porzuconych samochodów. Minął miesiąc i znowu jest ich mnóstwo.
Strażnicy, chcąc zwiększyć skuteczność w dotarciu do właścicieli porzuconych czy zapomnianych samochodów, zaczęli praktykować nową metodę. Podejrzany samochód oklejają przygotowanymi przez siebie kartkami z prośbą o kontakt z nimi. Jednocześnie przestrzegają, że po upływie siedmiu dni samochód zostanie odholowany.
- Przynosi to skutek. Spora część samochodów zostaje zabierana, miasto nie musi w ten sposób ponosić dodatkowych kosztów – opowiadają.
Powoli wyjaśnia się też sprawa kontrowersyjnego kolekcjonera samochodów, na którego narzekali inni mieszkańcy. O sprawie pisaliśmy w listopadzie. Minął już termin, gdy miał sprzątnąć lub zabezpieczyć swoje okazy.
-Miał ich kilkanaście, do kilku się nie przyznawał – zdradza Domański. - Tłumaczył, że będzie je remontował i przekazywał do Muzeum Techniki i Komunikacji Miejskiej w Szczecinie. Sprawdziliśmy i rzeczywiście zrobił to z kilkoma modelami. Do piątku ma zniknąć polonez bez szyb z ulicy Brązowej. Sprawę oczywiście poprowadzimy do końca. Do zabrania zostanie też czerwony ford fiesta oraz zainteresujemy się starym, zniszczonym mercedesem, który stoi na ulicy Gwarnej. Jest nieprawidłowo zaparkowany.
Udało nam się dotrzeć do jego właściciela tego ostatniego. Okazało się, że samochód nie jest porzucony. Czeka tylko na remont.
- Zaparkowałem go w taki sposób zimą, bo leżało mnóstwo śniegu. Przecież nikomu nie przeszkadza, a miejsc parkingowych jest tutaj wystarczająco dużo – powiedział nam pan Piotr. - Chcę go odrestaurować, bo mam do tego modelu spory sentyment. Ten ma sprawny silnik, mimo 30 lat. Potrzeba w nim zrobić tylko blacharkę. Nie mają prawa mi go usunąć, przeparkuję go. Uważam, że straż miejska bardzo dobrze robi odholowując porzucone pojazdy. Jest trochę luźniej na osiedlu. Na ulicy Brązowej rzeczywiście było ich zatrzęsienie.
Każdy wrak samochodowy trafia na parking przy ulicy Gdańskiej. Z nimi umowę podpisaną ma Miasto Szczecin. Tam odholowane pojazdy czekają na właściciela.
- W Szczecinie jest mnóstwo porzuconych aut – mówi Tomasz Turznik, kierowca lawety, która obsługuje dla straży miejskiej teren Szczecina. Zdarzają się jednak całkiem sprawne. W ubiegłym roku zabierałem opla omegę z 99 roku. Był sprowadzony, nie miał numerów rejestracyjnych. Był nieprawidłowo zaparkowany na ulicy Potulickiej. Właściciel się nie zgłosił. Na placu porzuconych samochodów mamy kilkadziesiąt. Wciąż przybywają nowe.
Andrzej Kus.
Źródło: Głos Szczeciński, str. 7, z dn. 10.02.2011 r.
|