|
W 2010 roku strażnicy miejscy przeprowadzili ponad 46 tysięcy interwencji. Dyspozytor przez cały rok odebrał blisko dwieście tysięcy telefonów. Na 3221 mieszkańców naszego miasta przypada jeden funkcjonariusz. Wielu szczecinian uważa, że strażnicy są niepotrzebni, ponieważ nic nie robią.
– Wielokrotnie dzwoniłem do straży miejskiej w sprawie źle parkujących pojazdów na ul. Potulickiej – mówi Zdzisław Łuszczyński, piekarz-cukiernik ze Szczecina. – Obiecano mi, że problemem się zajmą, więc uwierzyłem. Przed samym blokiem cały chodnik zajmują auta. Kobieta z wózkiem nie ma możliwości przejazdu.
Mieszkańcy muszą chodzić po jezdni. Do dziś strażnicy sprawą się nie zajęli. Nie można lekceważyć naszych zgłoszeń.
Wczoraj Leon Gajewski, komendant szczecińskiej straży miejskiej przedstawił radnym osiągnięcia strażników z ubiegłego roku. Według niego, strażników powinno być dużo więcej. W pokazie multimedialnym przedstawiona została liczba zatrudnionych strażników miejskich w dziewięciu metropolitalnych miastach Polski. Okazało się, że Szczecin jest na ostatnim miejscu. U nas strażników jest tylko 132, zaś w Warszawie niespełna dwa tysiące.
Przez cały rok strażnicy pouczyli ponad 7 tysięcy osób. Wystawili 18 689 mandatów na kwotę ponad trzech milionów złotych. Do sądu skierowanych zostało blisko 2300 wniosków. Strażnicy przeprowadzili 1603 kontrole placówek oświatowych pod kątem zagrożeń i patologii wśród młodzieży. Kontrolowali przejścia dla pieszych znajdujących się w pobliżu szkół. Szereg podjętych interwencji dotyczyło palenia papierosów przez osoby niepełnoletnie.
Strażnicy ukarali 230 osób za palenie papierosów w miejscu zakazanym.
Źródło: Głos Szczeciński, www.gs24.pl, z dn. 23.02.2011 r.
|