|
Dopóki leżał śnieg, śmieci nie było widać, ale od kilku tygodni plac pomiędzy ul. Szarotki a ul. Parkową zamienił się w jedno wielkie wysypisko. A że nie jest to przy głównej ulicy, to „nikomu” to nie przeszkadza. Z wyjątkiem mieszkańców, którzy śmietnisko widzą codziennie z okien. Plac przylega do supermarketu od ul. Parkowej. Wg. pobliskich mieszkańców, to tzw. ziemia niczyja, a bałagan w tym miejscu jest od zawsze. (...)
Mieszkańcom nie udało się ustalić, do kogo formalnie należy teren. Ale to już zadanie Straży Miejskiej, która zajęła się sprawą. – Kwestia, kto jest właścicielem działki, jest łatwa do ustalenia, sprawdzimy, kto odpowiada za porządek w tym miejscu – zapewnia Joanna Wojtach, rzeczniczka szczecińskiej Straży Miejskiej. – Strażnicy ustalą, czy są wstawione i dostępne odpowiednie pojemniki na śmieci, czy są podpisane umowy z firmami. Zwykle w takich sytuacjach straż nakazuje posprzątanie terenu, a jeśli po wyznaczonym czasie posesje, podwórko nadal będą brudne, funkcjonariusze nakładają mandaty lub kierują sprawy do sądu. Warto przypomnieć, że zapłacenie kary nie oznacza, że dany właściciel ma już spokój. Strażnicy mogą systematycznie przyjeżdżać i sprawdzać, czy ktoś zrobił porządek. Jeśli nie, to zarządca może otrzymać kolejne mandaty.
Źródło: Kurier Szczeciński, str.28, z dn. 14.03.2011 r.
|