|
Grzywna w wysokości 500 złotych i 15 godzin pracy społecznej przy porządkowaniu miejskich terenów – taka kara czeka osoby, które nie sprzątały po swych pupilach podczas spacerów w rejonie Jasnych Błoni. Od tygodnia w sąsiedztwie magistratu działa kilkadziesiąt ukrytych kamer, które rejestrują każdy ruch szczecinian. Trwa identyfikacja tych, którzy złamali prawo.
Monitoring zaczął działać w ubiegły czwartek (24 marca) w parku Kasprowicza i na Jasnych Błoniach. Informacja o kamerach rejestrujących również w noktowizji nie została jednak upubliczniona. W efekcie, w ręce urzędników trafiły setki godzin nagrań nie tylko z codziennych spacerów szczecinian, ale też z intymnych spotkań nocnych. Nie wiadomo, czy i w jaki sposób zostaną wykorzystane te ostatnie. Nawet czy w wystarczającym stopniu zostały zabezpieczone. Magistrat w tej kwestii odmawia komentarza.
Jak się dowiedział „Kurier”, dotąd zdecydowano o pociągnięciu do odpowiedzialności wyłącznie sprawców wykroczeń przeciwko porządkowi publicznemu. – Zaledwie w ciągu tygodnia udało się nagrać i zidentyfikować około 150 szczecinian, którzy nie uprzątnęli nieczystości po swoich psach – informuje Monika Bąk, rzecznik Zakładu Usług Komunalnych, który wraz z Wydziałem Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska UM jest inwestorem systemu „Mamy Cię”. – Kolejne osoby są identyfikowane. Być może dzięki sieci kamer zdołamy doprowadzić do tego, że właściciele psów będą potrafili korzystać z przestrzeni publicznej miasta. System ukrytych kamer budzi kontrowersje. Tym większe, że – jak twierdzi nasz informator – straż miejska otrzymała „polecenie z góry”, aby nie pobłażać popełniającym wykroczenie porządkowe.– Do osób, które nie uprzątnęły nieczystości po psach, będą wysyłane zdjęcia z uchwycenia na gorącym uczynku oraz zaproszenia do odwiedzenia straży miejskiej. Zostaną ukarane mandatem karnym w wysokości 500 złotych oraz 15 godzinami pracy społecznej przy porządkowaniu miejsc, które zanieczyścili – przyznaje ZUK.
Informację o sieci kamer w parku Kasprowicza szczecinianie przyjmują z niedowierzaniem, ale też i nadzieją. – To mnie nie dotyczy, bo nie wyobrażam sobie, jak można być tak prymitywnym, by po psie nie sprzątać – mówi Cecylia Wojnowicz. – Ale dostrzegam, jaki to poważny problem miasta. Wystarczy przejść się ulicami Śródmieścia i Turzyna. Przecież nie takiej wizytówki Szczecina chcemy. Z szacunków urzędników wynika, że nakłady na system „Mamy Cię” powinny się zwrócić jeszcze w tym roku. Magistrat ma nadzieję na osiągnięcie długofalowego efektu wychowawczego.
Źródło: Kurier Szczeciński, str.5, z dn. 01.04.2011 r.
|