|
Rodzice odwożący dzieci do Społecznej Szkoły Podstawowej nr 1 oraz przedszkola przy ul. Tomaszowskiej skarżą się, że nie mają gdzie zatrzymać auta.
- Mamy wielki problem z zaparkowaniem samochodu przed szkołą - mówi Andrzej Sołtys, mieszkaniec Niebuszewa. - Wprawdzie zrobiono tu kilkanaście miejsc parkingowych, ale zajmują je auta nauczycieli. Jeśli rodzic chce się zatrzymać, aby odprowadzić dziecko, musimy to robić na zakazie. Ostatnio zostałem za to ukarany przez strażników miejskich. Przy ulicy Tomaszowskiej mieści się Społeczna Szkoła Podstawowa nr 1, do której uczęszcza kilkuset uczniów. Naprzeciwko szkoły znajduje się przedszkole. Brak miejsc, w których można się zatrzymać i odprowadzić dziecko, staje się coraz większym problemem. Skutek jest taki, że niemal wszyscy ignorują zakaz parkowania. - Stawiam auto dosłownie na kilka minut - tłumaczy Sołtys. - Moim zdaniem za takie wykroczenie straż miejska nie powinna karać kierowców. Przecież każdy wie, że rodzic nie robi tego specjalnie.
- W większości ukaranych kierowców to ci, którzy pojazdy zostawiają na dłuższy czas - to opinia Joanny Wojtach, rzecznik Straży Miejskiej. - Są to pracownicy firm i mieszkańcy. Wiemy, że w tym miejscu jest problem z parkowaniem. Naszym zadaniem jest egzekwowanie przepisów ruchu drogowego.
Urząd Miejski tłumaczy, że w 2009 roku ze względu na blokowanie ruchu przez pojazdy zaparkowane po obu stronach ulicy zmieniona została organizacja ruchu. Wprowadzono zakazy parkowania. - Nie możemy wprowadzić zmian zmniejszających bezpieczeństwo w tym miejscu - tłumaczy Tomasz Klek ze szczecińskiego magistratu. - Przed zmianą organizacji ruchu zaparkowane po obu stronach pojazdy znacznie utrudniały przejazd służbom ratunkowym. W tym przypadku w okolicach tej szkoły trzeba parkować w sposób nie utrudniający przejazd innym pojazdom w tym służbom ratunkowym. Najlepiej jest parkować trochę dalej.
Źródło: Głos Szczeciński, str.10, z dn. 05.04.2011 r.
|