|
Jeśli - tak jak my - uważasz, że szczecińskie chodniki są brudne, nierówne i zastawione samochodami - podpisz się pod petycją "Oddajcie nam chodniki!", którą adresujemy do władz miasta.
Chodzenie po śródmieściu jest irytujące. Chodniki w wielu miejscach są za wąskie, brudne (piach, psie odchody) i nierówne. Zacznijmy od szerokości.
Według Prawa o ruchu drogowym kierowca, który chce zaparkować na chodniku, powinien zostawić pieszym do dyspozycji trotuar o szerokości co najmniej 1,5 metra. Podkreślmy to jest minimum stworzone dla peryferyjnego chodnika na przedmieściach. Tymczasem tego minimum przyzwoitości nie przestrzega się w centrum miasta, gdzie ruch jest największy.
Kierowcy parkują, jak chcą, policja i straż miejska są bezradne. A piesi chodzą gęsiego, bo inaczej się nie da. Swobodny spacer z drugą osobą u boku jest niemożliwy, o bezkolizyjnym mijaniu się dwóch par nie ma mowy. A tak przecież powinno być!
Za to kierowcy z prawa parkowania na chodniku korzystają aż nadto, niektórzy podjeżdżając pod samą ścianę.
Sprawdziliśmy, jak łamanie prawa wygląda na Jagiellońskiej, jednej z najważniejszych ulic Szczecina (odcinek między al. Wojska Polskiego a placem Lotników).
Można parkować tu na skos, wjeżdżając jedną osią na chodnik. Miejsca parkingowe są wyznaczone białymi liniami. Jeśli zmierzyć odległość od linii do ściany, teoretycznie pieszym zostaje chodnik o szerokości 2,5 m. Praktyka jest jednak taka, że kierowcy parkują "głębiej", a w dodatku co chwila mamy jakieś "odcinki specjalne", na których chodnik zwęża się od drugiej strony - przez rusztowania, skrzynki, kratki, tablice reklamowe itp. Tych przeszkód zmotoryzowani nie uwzględniają, a zgodnie z prawem to właśnie kierowca odpowiada za zagwarantowanie pieszym owego minimum, czyli półtora metra.
Co na to straż miejska? Za naruszanie przepisów o parkowaniu grozi mandat o wysokości 100 zł i punkt karny.
- Tylko w ciągu ostatnich sześciu miesięcy straż miejska interweniowała aż 936 razy w związku z niezachowaniem półtorametrowej przestrzeni dla pieszych - informuje Joanna Wojtach, rzeczniczka straży miejskiej w Szczecinie.
Strażnicy wystawili 226 mandatów i udzielili 107 pouczeń. Sześć spraw trafiło do sądu.
Blisko tysiąc interwencji w ciągu pół roku w związku z jednym tylko wykroczeniem świadczy o tym, że wielu ludziom w Szczecinie nie podoba się bałagan, jaki panuje na chodnikach. Mandaty i pouczenia nie rozwiązują jednak problemu.
Co więc można zrobić?
Sytuacja uległaby poprawie, gdyby - po pierwsze - straż miejska i policja zechciały dostrzegać notoryczne łamanie Prawa o ruchu drogowym, które mówi o tym, że chodnik nie może mieć mniej niż 1,5 metra szerokości. Po drugie: gdyby straż miejska i policja zaczęły odholowywać na odległe parkingi pojazdy zaparkowane w miejscach do tego niewyznaczonych.
Po trzecie: śródmieście powinno mieć osobny status, inny niż reszta dzielnic, odpowiedni do rangi tego miejsca. Np. należy określić minimalną szerokość chodnika na 2,5 metra, podnieść podatek od psów, a straż miejska ze szczególną pieczołowitością powinna wymagać przestrzegania przepisów.
Musimy odejść od ukośnego, czy prostopadłego parkowania na głównych ulicach miasta. Na wspomnianym odcinku Jagiellońskiej wyznaczonych jest 200 miejsc (po ok. 100 z każdej strony jezdni) o wymiarach 2,75m x 5m. Zmiana ułożenia na równoległe dałaby o 90 miejsc mniej. Ktoś powie: dużo. No dobrze, ale dlaczego za możliwość parkowania wszystkich i wszędzie mają płacić tylko piesi?
Rozumiemy potrzeby kierowców, ale władze miasta powinny zadbać o zrównoważony system komunikacji w mieście - tak, aby równe prawa i możliwości mieli piesi, zmotoryzowani, rowerzyści i niepełnosprawni. W śródmieściu powinien powstać system parkingów wielopoziomowych. Komunikacja publiczna powinna być wygodna i ogólnodostępna, tak aby podróżowanie autem było konieczne dla jak najmniejszej liczby osób. Brakuje nam spójnego układu ścieżek rowerowych.
Anachroniczną tezę, że każdy powinien móc dojechać do centrum swoim samochodem odrzucamy. Zrozumieli to już londyńczycy i berlińczycy. Jeśli chcemy być Pływającym Ogrodem, zrozummy to także i my.
Radosław Biernat, Wojciech Jachim
Źródło: Gazeta Wyborcza Szczecin, str. 2, z dn. 22.04.2011 r
|